Przejdź do treści
Z nami dokonasz lepszego wyboru !

Zmiana operatora internetu i telefonu stacjonarnego czyli Orange, Netia i ja cd.

Jak podałem w odpowiedzi do poprzedniego wpisu jest na razie internet i pakiet TV. Jak się odbyło podpisanie umowy na FunPacka ? Po zalogowaniu na stronę Orange zgłosiłem zgodnie z widniejącą procedurą zamówienie na wymieniony pakiet.
Sprzęt czyli router oraz dekoder TV miał być dostarczony przez kuriera w ciągu tygodnia. Po upływie tygodniowego terminu zatelefonowałem na infolinię. Niestety nie ma zamówienia na powyższą usługę. To znaczy jest na stronie Orange, ale dot. komórek, natomiast ja miałem się zarejestrować na stronie dot. telefonii stacjonarnej. Zamówienie moje nie mogło być "fizycznie" przeniesione. Tak mnie przynajmniej poinformowano. Orange wprawdzie jest jedną firmą ale jeszcze telefonia mobilna jest oddzielona od telefonii stacjonarnej. Zawiłe ?
Słuchałem tych wywodów jak idiota. Wszędzie informują o zmianie nazwy z TP na Orange i połączeniu się firm, a tu ... Ratunku !!!!!! Czy ja zwariowałem ? Dlaczego po złożeniu zamówienia, które zostało przyjęte na stronie internetowej nikt nie zatelefonował lub napisał e-maila o jego niemożliwości zrealizowania.

Może faktycznie potrzebny jest w naszym kraju wstrząs w postaci "innych" rządów. Ludzie zaczną cenić logikę, "normalność" oraz szacunek dla drugiego człowieka, ale będzie za późno. Dodam, że umowę ostatecznie podpisałem w salonie. Złożyłem jednocześnie reklamację dot. dostarczenia dla mnie dysku twardego do dekodera.
Kiedy podpisujesz umowę przez internet są tzw. gadżety lub prezenty min. wymieniony dysk twardy, który zamówiłem składając zamówienie na FunPacka przez internet. Natomiast zamawiając usługę FunPack w salonie nie przysługują żadne darmowe prezenty.

Wracając do działającej usługi: telefon voipowy działa, ale tylko ja mogę wykręcać numery (jaki luz według Orange). Złożyłem reklamację. W trakcie jej składania na infolinii 19393, Pani z którą konferowałem oświadczyła, że za dwa dni długoletni mój numer telefoniczny będzie "działał". Migracja z analogu do voipa czyli internetowego telefonu potrwa góra dwa dni.
Wczoraj w niedzielę, ponownie zatelefonowałem (bo ja mogę) na 19393 i co się okazało ? Nie ma zgłoszonej reklamacji !!! Za dwa dni ma działać w pełni usługa telefonii internetowej. Ciekawe za jakie dwa dni ? Może po rozpoczęciu 2020 roku. Najlepsze, a raczej najgorsze jest, że jak pisałem wcześniej w Orange dopracowali się takiego standardu pracy, że ho, ho. Może ci wszyscy pracownicy to rodzina lub znajomi. Gdzie są fachowcy ? Pewnie na Wyspach. Co będzie w naszym kraju za 20-40lat.

Wyłączyli przed chwilą internet. Nikt wcześniej nie zatelefonował. Po co ? Czy przerwą moje połączenie w nieodpowiednim momencie - nieważne. Przecież po drugiej stronie kabla pracuje niezastąpiony fachowiec. Jego praca jest najważniejsza. Taki jest standard mentalności. Wyśmiewanie głupoty itp. to obrażanie. Czyżby część społeczeństwa czuła się zagrożona ? Wracając do mojego nieszczęsnego FunPacka – jeszcze w całości nie działa. Aha, zapomniałem o pakiecie telewizyjnym i dekoderze.
Telewizja działa, nie działa możliwość nagrywania na pendriva oraz podłączony twardy dysk. Można nagrywać programy, ale tylko na dysk otrzymany w prezencie lub zakupiony w Orange. Dowiadujemy się o tym dopiero po otrzymaniu dekodera i próbie podłączenia zewnętrznych pamięci.

Czy warto opisać finał moich zmagań z Orange ?
Dzisiaj w poniedziałek (jeszcze nie dokończyłem pisać treść tego wpisu) nie ma oczywiście działającego telefonu, a na dodatek spadła szybkość internetu poniżej 10Mb. Czy coś trzeba na dzień dzisiejszy dodać ? Tak, chyba tylko to co pisałem kilka wpisów do tyłu - "poniedziałek to szewski dzień".

Cd. niestety nastąpi, nie z mojej przyczyny.

Komentarzy: 2

Zmiana operatora internetu i telefonu stacjonarnego czyli Orange, Netia i ja cd.

Strasznie straszno było i co się narobiło ? Niestety, nie pomogło skontaktowanie się poprzez link podany przez pracownika "Orange" w komentarzu pod moim poprzednim wpisie na blogu. W ostatnią sobotę czyli przedwczoraj otrzymałem nową umowę do podpisu. Gdzie podziała się umowa podpisana z "Orange" w dniu 23 lipca b.r. ? Ludzie ratunku, gdzie my żyjemy ? To jest autentyczny bałagan, kpina z klientów i całkowita ignorancja. Podobno niedawno w Orange zmieniła się ekipa na górze. Czyżby to tegoż działania efekt zamierzony ? Co mam jeszcze pisać i gdzie, żeby "coś" lub "ktoś" drgnęło lub drgnął z letargu lub głupoty i sprawa ruszyła z kopyta.

Na Marsie wylądował ziemski pojazd z aparaturą badawczą i łączy się z naszą planetą na szczęście nie za pomocą "Orange". Gdyby tak było, NASA otrzymała by sygnały z Marsa w terminie 30 do 60 dni ale od podpisania nowej umowy już po wylądowaniu pojazdu na obcej planecie. Chyba obca tylko z nazwy bo bardziej swojska od cytowanej firmy. O...oo (płaczliwym głosem), nieistniejący kapitale polskim (tu następuje westchnienie).

Dzisiaj przed chwilą czyli w poniedziałek, zatelefonowała pracownica z Orange celem umówienia się na przyjście montera do podłączenia telefonu. Nie była to ta sama osoba, która rozmawiała ze mną tydzień temu i miała osobiście nadzorować moją sprawę przyłączenia telefonu, a następnie usługi FunPack. Najwcześniejszy termin podany to 7 września czyli w piątek. Oczywiście pracownica w trakcie rozmowy i wysłuchania moich zarzutów stwierdziła, że ona ma tylko ze mną umówić termin przyjścia montera i więcej nic nie może zrobić, ma swój wycinek i dalej ble, ble ... Pewnie do rozwinięcia każdego metra kabla jest już ktoś inny i do końca roku połączą mnie z centralą telefoniczną, która okaże się, że została sprzedana firmie z którą muszę podpisać nową umowę.

Teraz żartuję bo cóż mi pozostało. Cholera żebym jednak nie wykrakał.  Tylko śmiać się z mojej głupoty chęci zmiany operatora. Kiedy podłączą internet z usługą FunPack ? Pewnie w przyszłym miesiącu. Może to jest złośliwe działanie na mój poprzedni wpis ? Nie widzę innego logicznego wyjaśnienia.

Media nie podają prawie nic o odbywającej się w Londynie Paraolimpiadzie, to chociaż ja napiszę trochę o podobnych "działaniach". Nie, tam jednak nasi zdobywają medale. Lecz nasza prasa i inne media zapatrzyły się na działania podobne i prawie nic nie przekazują lub pokazują. Lepiej udawać głupka, jątrzyć i pisać dyrdymały oraz o prawie i sprawiedliwości próbującym opanować nasz kraj.

Komentarzy: 9

Zmiana operatora internetu i telefonu stacjonarnego czyli Orange, Netia i ja

Strasznie straszno mi pisać o mojej przypadłości czyli bezgranicznej chęci powrotu syna marnotrawnego z Netii do TP, czyli obecnie Orange. Naleciało mnie "coś" takiego nieokreślonego, może tęsknota za Prowansją abo co innego. Wracam na łono starej zgrzybiałej TP. Okazało się że pomimo przejścia kapitału TP w "obce ręce" oraz zmiany nazwy na synonim koloru ostrzegającego, stare obyczaje firmy pozostały, mało tego zostały dla polepszenia wizerunku i jak zwykle zestresowania klienta zintensyfikowane poza granice ludzkiej wytrzymałości. To chyba chodzi o przyzwyczajenie klienta do miernoty obsługi i dalszych obniżających się standardów przez wszelkiego rodzaju urzędasów w naszym kraju. Jak zwykle żadne kompetentne instytucje skutecznie nie walczą z tą pogłębiającą się standaryzacją. Dlaczego ? Bo ona ich samych również dotyczy. Nikt przy chorych (zdrowych raczej nie) zmysłach nie będzie szykował na siebie samych batów.

Teraz konkretny opis zaistniałej sytuacji, a właściwie dużego wycinka naszego brutalnego życia. 14 sierpnia zgodnie z moim wypowiedzeniem umowy zakończył się termin świadczenia usługi łącza internetowego oraz telefonu stacjonarnego przez Firmę Netia. Już w lipcu udałem się do salonu Orange gdzie zgłosiłem chęć podpisania umowy na usługę kompleksową czyli FunPack HD. Zapewniono mnie w salonie Orange, że przyłączenie mnie do sieci oraz uruchomienie internetu i telefonu potrwa około tygodnia. Podpisanie umowy jednak będzie przebiegało dwuetapowo. Pierwsza umowa będzie dostarczona przez kuriera na usługę tylko telefoniczną na najniższą kwotę. Następnie po uruchomieniu telefonu podpiszę umowę na FunPack i otrzymam odpowiednie urządzenia czyli router oraz dekoder TV. Pierwsza umowa dotarła do mnie 23 lipca b.r. Dzisiaj jest 25 sierpnie i oczywiście nie mam żadnej działającej usługi Orange. Netia oddała łącze do dyspozycji konkurencji 21 sierpnia. Dlaczego nie wcześniej? Rozmawiałem z pracownikami Orange telefonicznie (komórka), byłem w salonie i niestety nic nie wskórałem. Pani na infolinii poinformowała spokojnym głosem - termin realizacji usługi od 30 do 60 dni.

Sprawa łącza internetowego, telefonu i TV toczy się swoim rytmem niezależnym od naszej woli i chęci. Niestety w naszym kraju znikąd pomocy czy wsparcia. Niech nikt nie odczytuje tego jako użalania i psioczenia na jakąkolwiek opcję polityczną. Taki mamy standard ogólny mentalności urzędników na różnych szczeblach, a zarazem większości społeczeństwa. Ciemnogród w całej krasie. Wiadomo, dzisiejsza technologia pozwala na przyłączenie w ciągu kilku godzin, a nawet minut. Na wiosnę lub na początku lata b.r. Netia pozwała Orange do wypłacenia odszkodowania za ... nie chce mi się o tym pisać. TU nie jest ważny klient ale mentalność Xińskiego, który jest decydentem w przeciwnym obozie.

Ciekaw jestem ilu byłych pracowników Orange i odwrotnie pracuje u konkurencji. Nasza "bezinteresowna zawiść" (według Wańkowicza) jest w naszym kraju obfita w plony i kwitnie nad wyraz bujnie. Na szczęście posiadam mobilne łącze internetowe darmowe od jednej z firm. Wprawdzie nie jest szybkie bo około 500Kb, ale darmowe i na czarną godzinę.

Jaki morał wynika z tej mojej krótkiej dla niektórych, dla innych przydługiej paplaniny. To niestety spowodowane jest tylko z winy czynnika ludzkiego. Nawet gdy termin maksymalny jest 60dni to przecież można załatwić sprawę jak się chce i szanuje drugiego człowieka, jego pracę, godność i etc. w kilka dni lub nawet godzin. Wzorce nasze niestety nie są do szczególnego polecenia. Dlaczego Polacy są chwaleni w pracy na tzw. zachodzie. Bo tam są inne standardy i wzorce. U nas Ciemnogród dalej górą, nawet u tych którym się wydaje,że są ulepieni z innej gliny.

Czekam na opinie innych w podobnej sytuacji.

Komentarzy: 9

Przeanalizowałem i poleciało ... słowo niczym obce ciało

Gdy nadchodzi moment decyzji - złoto czy pieniądze to wybieram podróże z Kolbergiem po obcych krajach. Czy aby dobrze ? Wszak może należy poznać własny kraj. Kolberg dzisiaj byłby zachwycony naszą gwarą lub raczej kulturą ogólnie rzecz ujmując. Ujmując, to adekwatny synonim - do moich potrzeb tzw. wyższego rzędu. Wracając do Kolberga niejakiego Oskara i etnografa, jakby kto(ś) nie wiedział. Mam obecnie obok mojego miejsca zamieszkania budowę wiliji. Na tejże budowie jest ekipa budowlańców, a jakże i to jaka. Słyszę ich doskonale, a zwłaszcza czasami gwarę uliczną ze znajomymi synonimami m.in. pań o nie ciężkich obyczajach. Kolberger by pewnie z zachwytu oniemiał lub palnął także o k... z przerażenia, że pospólstwo tak głośno się zachowuje, a po całej okolicy roznosi się niczym kaganek oświaty gwara lumpenproletariatu. Pychę i samouwielbienie wyczuwa się w tej gwarze sążnistej oraz poczucie wyższości do mieszkającego ludu w okolicy. My to PANY, a wy ? Słusznie wszak oni budują następny element mieszkalny dla ... to się okaże po zasiedleniu tegoż elementu. Oczywiście piszę ironicznie i z przekąsem, pomimo zjedzonej przed chwilą kolacji. Sezon urlopowy oraz budowa jeszcze trwa więc moja podróż z Kolbergiem po najbliższej okolicy również nie będzie zakończona tak szybko, czego sobie oraz czytelnikom specjalnie nie życzę.

Komentarzy: 0

Już środa, a chciwość ludzka jest bezterminowa

Upada firma z nazwą złota. Media wydały wyrok. Syn premiera jest winien ponieważ miał kontakty z prezesem (świadomie małą literą) tej firmy. Dzisiaj czytam – Tusk wiedział ... i dalej pierdoły. Oczywiście, po głębszym zastanowieniu winien jest system panujący w naszym kraju, a zwłaszcza ustawodawca czyli (?) posłowie i mentalność naszego społeczeństwa. Zwykłego szarego Kowalskiego prześwietlą w urzędach, że "hej". Użyłem "Hej" w innym kontekście – Eureka.

Zacznę z innej beczki, bo zapomnę. Wczoraj prof. Bugaj w TVN 24 wypowiedział się na temat m.in. rejestracji nowej firmy. Dokładnie nie zacytuję : "Przecież nikt nie zakłada firmy codziennie lub często." Chodzi mianowicie o czas poświęcony na założenie nowej działalności. Miało być w jeden dzień, a jest ... ? Może faktycznie załatwianie spraw związanych z nową działalnością niech trwa tydzień lub czasami kilka miesięcy, jak za komuny. Urzędnicy będą mieli czas wypić kawę lub herbatę. Co z powiedzeniem - czas to pieniądz ? Dziwnie Pan profesor nie powiedział o równych prawach i małym niedopatrzeniu urzędników. Kiedy "ktoś" lub obywatel zakłada działalność gospodarczą małą czy dużą lub nawet spółkę, to karalność wnioskodawcy jest zawsze sprawdzana. W tym przypadku "coś" wymknęło się spod kontroli.

Cofając się w czasie. Wielu ludzi straciło pieniądze kilka lat temu na funduszach. To wina "kryzysu światowego" czyli w większości lokat dla frajerów. Ci co byli w zarządzie tych funduszy lub głównymi udziałowcami, dalej cumują jachty na Lazurowym Wybrzeżu. Pewnie część polskich turystów, która tam była, pozazdrościła i przy nadarzającej się okazji chciała zarobić na nowy telewizor lub daczę, a może jacht.
Dlaczego dacza ? Większość lokujących w ... Gold to podobno emeryci. (dacza to nazwa wywodząca się z języka rosyjskiego.) Tak przynajmniej podały nasze wiarygodne, niektóre media.

Myślę, że w tym przypadku zakiełkowała chciwość ludzka, która była brana pod uwagę przy sporządzaniu biznes planu dla nowo powstającej firmy. Czy niedługo na Lazurowym Wybrzeżu pojawi się nowy jacht lub może kilka ?

Komentarzy: 0

Big Brother czy Little Brother – jest alternatywa

 

Jak ten czas szybko leci ! Łapać winnych !
Cisza w eterze ? Nie słychać „Wielkiego Brata”?
Nikt nie osądza występów naszych sportowców na Olimpiadzie. Pewnie Little Brother jest na urlopie lub jakimś innym wyjeździe. Może jest na wewnętrznej emigracji.
Nie, to tylko był weekend. Sport to jest to, mówili kiedyś w Polsce palacze tytoniu. Czy faktycznie politycy z partii rządzących otumaniają naród ? Igrzysk i chleba !!! To mają na myśli, rzucając dla ludu tzw. opium. Igrzyska są obecne w mediach, a gdzie chleb. To pewnie wina Tuska. Żądam przy okazji Igrzysk darmowego chleba, przynajmniej pół bochenka na łeb i szyję, czyli małżeństwo. Nie po to uczyli mnie historii starożytnego Rzymu przez wiele lat w szkole, żebym teraz miał tylko igrzyska.
Że też nie mówią tego z opozycji i little brother. Po niemiecku Brot – chleb. Można skojarzyć - brother nasz powszedni, chociażby little. Tak, tak, co za dużo to nie zdrowo. Spowszedniał nam brother. Na szczęście olimpiada jest raz na cztery lata. Niech żyją Big Brothers - sportowcy.
To tyle.
Teraz kilka zdań o codziennych zmaganiach z relacjami sportowymi w TV. Relacje przeprowadzane, a zwłaszcza komentarze w TVP, to niestety dla moich uszu sztuka teatralna czyli tragedia, a czasami komedia. Co się dzieje, że te komentarze w porównaniu z tymi w innych kanałach telewizyjnych, są jakieś takie, m.in. infantylne. Czy treść i ich ton prowadzona jest zgodnie z wytycznymi ? Jakimi ? Może, ….. albo co innego ?
Nie generalizuję. Większość komentarzy z TVP na dłuższą metę nie jest strawna dla moich uszu. Zgodnie ze słowami jednej z piosenek:

„Może to przez te nawozy sztuczne,
Może był w szkole zbyt pilnym uczniem,
Może to wszystko przez te atomy”

Dobrze, że inny kanał też mamy !
Istna Wenecja, jak pisałem drzewiej.

Komentarzy: 0

Strony